środa, 23 listopada 2011

ktoś, kogo nie znam

Portale społecznościowe potrafią być przydatne. Dzisiaj, spośród mniej lub jeszcze mniej ciekawych informacji jakimi potrafimy się dzielić publicznie, wyłuskałem linkę do witryny z fotografiami Mariusza Hermanowicza .
I choć znałem jego prace wcześniej, to tylko niektóre. W trakcie przeglądania moją uwagę zwróciło jedno ze zdjęć cyklu Ktoś, kogo nie znam II . Otóż fotografowani przez Hermanowicza przechodnie w pewnym momencie wchodzą do sklepu sieci Marks&Spencer gdzieś w Londynie.
Ale co w tym ciekawego - ktoś zapyta.
Niby nic, ale ja dziś też wchodziłem do takiego sklepu, tej samej sieci, 34 lata później i nie w Londynie, ale tu w stolicy Wyspy. 34 lata temu mnie jeszcze nie było wśród żywych, a i na mojej Wyspie jakąś sieć mogły tworzyć jedynie Domy Towarowe Centrum. I tak fotografia stała się łącznikiem z innym światem z czasem przeszłym, fotografia, przypadek i zakupy w M&S.



niedziela, 20 listopada 2011

ostatnia




Być może to już ostatnia w tym sezonie jednośladowa niedziela. Obchód czy raczej objazd po Wyspie dał dzisiaj zaledwie 70 km. Ale na górskich przełęczach mijałem białe ślady nadchodzącej zimy. Nieliczne potoki, po jak dotąd suchej jesieni, na drogach tworzą pokryte lodem fragmenty i jest po prostu nie komfortowo. Dużo uroku dają natomiast zalegające w dolinach mgły. W drodze na Sokolec do zatrzymania się zmusił mnie ten niecodzienny krajobraz (pocztówka górna). To jakby cała Ziemia Kłodzka tonęła w mlecznej zawiesinie. Szczyty okolicznych wzgórz, na które zwykle nie zwraca się uwagi, dzisiaj podkreśliły swoją obecność wynosząc własne garby ponad taflę mglistego oceanu.

Mój dzielny "osiołek", dzięki któremu mogę w miarę sprawnie poruszać się po Wyspie domaga się już wyraźnie zimowego snu i drobnego serwisu. Na koniec sezonu zrobiłem mu zdjęcie, bez zbędnego sztafażu, niech ma :-) w nagrodę (pocztówka dolna).


niedziela, 13 listopada 2011

sobota, 12 listopada 2011

Herbata

Siedzę. Jest już grubo po północy. Popijam gorącą białą herbatę. Biała jest chyba tylko z nazwy. Herbata jest gorąca i parzy w gębę. Dobrze jest. Dobrze jest wyparzyć gorącą herbatą gębę, zwłaszcza taką niewyparzoną.

Przygotowania do zimy na wyspie trwają. Widziałem dziś ludzi czyszczących rynnę, również takich co palili ostatnie jesienne liście i tych co w święto zrywali jabłka. Ich wszystkich widziałem w słoneczny piątek jedenastego dnia, jedenastego miesiąca, jedenastego roku.







wtorek, 1 listopada 2011

pamięć w kamień wrasta

powracamy do tych, których już nie ma, do bliskich;
są oni już tylko myślą w nas samych;
odżywają na krótko dzięki pamięci;
fotografia pozwala im nie zniknąć - ratuje ulotną pamięć;
fotografia i kamień

ja odnalazłem tych dalszych; od ostatniej niedzieli są również częścią moich wspomnień