poniedziałek, 22 września 2014

Adršpašské skály od południa

Wielu z Was już dawno odwiedziło słynne miejsce zwane Skalnym Miastem w Górach Stołowych (czeska Broumovská vrchovina). Najczęściej swoją wycieczkę zaczynaliście od Teplic lub od Adrszpachu. Śmigaliście między piaskowcami lub płynęliście Titanikiem2 po dawnej kopalni piasku. Tak jest najlepiej i najciekawiej, ale...

Moja propozycja jest nieco inna.
Zdecydowanie mniejszą popularnością cieszą się południowe rejony tego terenu. Nie są one tak widowiskowe. Zielony szlak, który przez nie prowadzi przedziera się przez kolejne ściany między którymi rozlewają się błotniste i gęsto zalesione dolinki.
Brakuje tu spektakularnych form skalnych, są "tylko" dwa miejsca widokowe (w tym jedna wieża), a trasa jest raczej trudna. Jej strome podejścia i śliskie zejścia mogą zniechęcić tego kto nastawił się na podziwianie skalnego ogrodu bez wysiłku.
Na zielonym szlaku wysiłek będzie dawał się nam we znaki od samego początku - a do pokonania jest około 15 km (pętla). Obowiązkowo należy mieć sprawdzone buty - skały lubią być mokre i omszone. Kiedy z trudem zejdziemy z jednej ściany napotykamy błotnistą dolinę by chwilę potem wspinać się po sporych kamieniach ma następny skalny wał. Niewiele jest tu kamiennych schodków, brak też łańcuchów lub poręczy - łatwo o wywrotkę.

Mimo pewnych niedogodności warto tam być i zobaczyć tą bardziej dziką część Adrszpaskich Skał. Zwłaszcza jeśli ktoś ceni pusty szlak bez pochodu innych turystów.

Ja swoją wycieczkę zacząłem spod pałacyku Bischofstein, który leży u podnóża zamku Skaly. Od początku znaki zielone przez około 10 km aż do znaków niebieskich, które doprowadzą do powrotnej drogi asfaltowej. Zresztą wystarczy zwykła mapa turystyczna Sudetów Środkowych i wszystko widać :-)

kilka pocztówek:

drewniane kręgi Gór Stołowych

Czap (786 m n.p.m.)














w dół lepiej nie patrzeć




poniedziałek, 1 września 2014

dwie strony medalu

Niedawno pisałem o pewnych właściwościach obszarów pogranicznych na przykładzie okolic Sycowa i Ostrowa Wlkp. Mam na myśli zwłaszcza te tereny, na których przenikały się różne narody i ich tradycje, na których obowiązywała zmienna administracja - a zmiana spowodowana była głównie, niestety, wojnami lub, rzadziej, wyborem mieszkańców.

Kiedy odwiedziłem Alzację zamieszkałem w urokliwej wiosce kilkanaście kilometrów pod Strasburgiem. Ściany mojego wakacyjnego mieszkania ozdobiono kilkoma niewielkimi obrazkami. Były to portrety i krajobrazy - prace kupione na targu staroci, a może któryś z właścicieli miał malarskie ciągoty - nieważne. Moją uwagę przykuła zwłaszcza jedna martwa natura: nic nadzwyczajnego, ale urocza w swojej prostocie. Okazało się jednak, że ma ona swoje drugie dno .. i to dosłownie. Coś kazało mi obrócić obraz tyłem na przód. Kiedy to zrobiłem, po drugiej stronie ujrzałem fotografię grupy żołnierzy w pruskich mundurach i podpis Die besten Sch(...)en im Jahr 1910 oraz sygnaturkę zakładu fotograficznego z Berlina.

Pogranicza ...