poniedziałek, 22 lipca 2013

motocyklem po wyspie #10 wydanie specjalne

Okrągły, dziesiąty odcinek motocyklowy nie mógł być zwykłą jednodniową wycieczką. Z tej okazji wybrałem się na nieco dłuższą pętlę. W sześć dni zrobiłem na osiołku 2241 km. Chciałem nim dojechać do kraju w którym powstał, a że nie jest to jedno państwo, a trzy, sprawa nie była taka oczywista.

Dzień 1.

Z Sudetów aż pod Ratyzbonę po czeskich i niemieckich autostradach - upał, nuda i prawie 500 km pierwszego dnia. Ale byłem już w Bawarii gdzie prawdopodobnie wyprodukowano znaczek BMW przyklejony do osiołka. Także 1/3 planu już wykonana.
Nocleg w niewielkiej wiosce. Pokój z widokiem na las. W lesie amerykańska baza wojskowa. Co 50 metrów tabliczka ostrzegawcza, że eksplodujesz jeśli tam wejdziesz.
Wieczorem świetne piwo. Rano dobre śniadanie.

w lesie stoją Amerykany

Dzień 2.

Kierunek południe czyli przejazd do Austrii gdzie fachowcy z Rotaxa wymyślili serce dla osiołka (2/3 planu). Za Monachium widać już było Alpy. Jeszcze tylko sznycel z kartoffelsalat w uroczym Gmund am Tegernsee i po chwili byłem w Tyrolu. Potem dojazd do autostrady. Innsbruck wziąłem bokiem by po kolejnych kilkudziesięciu kilometrach wjechać w dolinę Oetz. Na końcu tej doliny w typowo turystycznej i latem raczej wyludnionej wiosce Obergurgl czekał mnie pokój z cudownym widokiem na Alpy.

Gmund am Tegernsee

sznycel i kartoffelsalat

już w Austrii

widok z pokoju w Obergurgl
chciałbym tam zostać na dłużej
danke!
denkmal pioniera z cyklu "tam poszli"

Dzień 3.

Teraz wyjawię właściwy cel wyjazdu. Otóż miałem zdobyć alpejską  przełęcz Timmelsjoch, która to jest Mekką dla motocyklistów w Europie, przejechać przez najwyżej położony tunel drogowy na starym kontynencie i zjechać do Włoch gdzie poza znaczkiem i silnikiem wyprodukowano całą resztę mojego osiołka (3/3 planu). Wszystko to się udało pamiętnego dnia 16.07.2013 roku :-)

postój za bramką opłat na przełęcz
droga na przełęcz
osiołek u celu, 2509 m n.p.m.


widok ogólny ;-)
ludzka ambicja

tak budowali Hochalpenstrasse
bliźniaczy osiołek na przełęczy
tak Austria wita Włochów
zjazd po włoskiej stronie - dużo motocyklistów
Merano we Włoszech
pamiątkowa naklejka

Dzień 4.

Plan został wykonany, więc trzeba wracać. Kierunek - północ. Nocleg zaklepany gdzieś przed Salzburgiem, także trasa tego dnia to zaledwie 260 km jednak ciągle między alpejskimi szczytami. Widoki piękne choć upał doskwiera nawet na autostradach. Wczesnym popołudniem dojeżdżam do Ruhpolding - znowu Bawaria. Jest w końcu czas by zejść z grzbietu osiołka i stanąć na swoich nogach.
nocleg w Ruhpolding
uroczo
tablica ogłoszeń
zakazuję się i przestrzega się
in Russland gefallen

Dzień 5. i 6.

Z Bawarii jadę dalej na północny wschód by tego samego dnia dotrzeć przez Górną i Dolną Austrię na południowe Morawy. Nocleg tuż za granicą pod Znojmem we wsi Vrbovec w pokoju bez prądu, ale za to z dobrym gulaszem i znakomitym morawskim winem. Sama miejscowość okazuję się być znana nie tylko z produkcji tego trunku. Wyszedłem z aparatem zrobić mały spacer po wiosce i naliczyłem chyba z pięć domów publicznych. W jednej z witryn podświetlany na czerwono napis głosił "neue Mädchen".
Rano ostatnie pakowanie i dalej na północ. Pogranicze czesko-śląskie przekroczyłem gdzieś o 15.00 i właściwie byłem już w domu :-)

z Bawarii na Morawy - znajdź 10 szczegółów ...
Vrbovec wieś wina i nie tylko






mapa trasy

2241 km / 6 dni

poniedziałek, 1 lipca 2013

motocyklem po wyspie #9


zaledwie garść zdjęć, bo to trzeba panie jeździć, jeździć, a nie się w fotografa bawić :-)


Głuszyca Górna

Nowa Ruda / Zatorze

ułamek asfaltu na polnej drodze

pod Wielką Sową

tamże