poniedziałek, 8 października 2012

007 zgłoś się

Sobota na wyspie upłynęła pod znakiem Bonda, który dość nieoczekiwanie nadleciał z centrali swoim niewielkim białym Piperem. Po czym porwał mojego "osiołka" (zdjęcie poniżej) oraz tajemniczą blond dziewczynę. Wspólnie przeprowadzili brawurową akcję odbicia z rąk albańskich terrorystów walizki wypełnionej diamentami. Na koniec porwali rządową Cessne i udali się na północ, na swoją wyspę.
To niewiarygodne, ale nikt nie zginął choć słychać było strzały i wybuchy. Pewnie dlatego, że nad wszystkim panował Tommy z migafka.com


0 komentarze: