czwartek, 30 sierpnia 2012

rejs do sąsiadów

Dałem się namówić na wyjazd do Dolnej Bawarii. Oczywiście na grzbiecie osiołka. Ponad 1200 km w 4 dni - nic wielkiego, ale ekskursje po wyspie są jednak mniej wyczerpujące. Niestety z powodu ograniczonej ładowności nie mogłem wziąć swojego aparatu. Pożyczonym sprzętem strzeliłem tylko kilka pamiątkowych ujęć. Ale warto tam jechać, jeszcze jak warto.

taniutki hotel przy trójstyku granic

Piaggio Ape w Passau

parking nad Dunajem, pod estakadą

0 komentarze: