poniedziałek, 20 lutego 2012

odcinek sześćdziesiąty piąty czyli minął rok

Minął rok od pierwszego odcinka wyspy :-)
Chciałem napisać jakieś podsumowanie, ale chyba nie ma co podsumowywać. Właściwie nigdy nie bawiłbym się w blog, gdyby nie możliwość wyjazdu na wyspę [ø - znaczy wyspa]. A jak się dzień po zalogowaniu na bloggera okazało - wyjazdu niemożliwego. Wyspa w odcinkach służyć miała spisywaniu obserwacji dokonywanych w nowym miejscu, w nowej kulturze. Zdjęcia i trochę zapisków w odcinkach jak serial, ale i rodzaj łącznika ze "starymi śmieciami". Blog miał być głównie dla mnie samego niż dla nielicznych czytających (pozdrawiam nielicznych :-) ) - taki rodzaj notatnika ze szkicownikiem do którego mógłbym wracać w przyszłości. No nie wyszło.
Szkoda mi jednak było zostawiać ledwo rozpoczęty projekt, więc pomału się toczy ta historia o (trochę innej) wyspie.



W pierwsze urodziny ufundowałem sobie WuZetkę.





3 komentarze:

Magda pisze...

be zet, ale wu zet ;) keep blogging :)

Gość z Wyspy pisze...

wuzetka z wiśnią - zestaw obowiązkowy :-)

Magda pisze...

ja zapraszam jutro do mnie na jeszcze lepsze ciacho ;)