motocyklem po wyspie #7


Chciałem jakoś uświęcić Wolność i Niepodległość. Zrobiłem najprościej - skorzystałem z tych darów i udałem się na południe.
Kotlina Broumovska jest znakomitym miejscem do niespiesznych, świątecznych wędrówek. Niezwykle dziś senna, taka przedzimowa, ale o każdej porze roku przyciągająca jak magnes. Na rowerze, gołymi stopami czy szybowcem - tam trzeba dotrzeć. Niektórzy mówią, że to ziemia bez Boga - być może tylko trochę zapomniana, ale kiedyś Bóg musiał tam mieć swój ogród.
To obszar w którym chciałoby się zostać i zatrzymać czas ... chociaż czas tam chyba nie płynie :-)


kierunek - południe
stary młyn
Ścinawka
Božanov
Korona 769 m n.p.m.
w tle  zelektryfikowane Broumovskie Ściany
modrzewie już płoną
Broumov
wyjątkowa architektura, tylko w Kotlinie Broumovskiej
ziemia bez Boga ?
już tu zostać ...
Šonov

droga za widnokres
Otovice
koniec jazdy

na koniec pocztówka muzyczna

motocyklem po wyspie #6

W dzień temperatura na dużym plusie, a więc jedziemy. Pokręcić się po okolicy, zbadać kilka nieznanych dotąd ścieżek, utaplać w błocie aparat, motocykl i oczywiście siebie.

Ze stacji benzynowej w Głuszycy do Rybnicy Leśnej prowadzi droga nr 380 - to jedna z najbardziej dziurawych szos na Wyspie, ale przebiega nieopodal najwyżej położonego zamku  w Polsce (de facto są to ruiny) i XVIII-wiecznej interesującej gospody.

za nami góra Rogowiec z ruiną zamku

W samej Rybnicy kusi drewniany kościół, ogromny kamieniołom i schronisko Andrzejówka. Wszystko to już kiedyś zostało przez nas zbadane, dlatego my pędzimy dalej z małą przerwą na zdjęcie Gór Suchych.


w tle Góry Suche

Następny krótki przystanek w Czarnym Borze obok dawnego pałacu, a obecnie Zakładu Lecznictwa Odwykowego.

pałac w Czarnym Borze

Mijając kolejne wioski docieramy do Gostkowa. To miejscowość pośrodku Masywu Trójgarbu i Krąglaka. We wsi dawny wiatrak, ruina kościoła ewangelickiego, pomnik poległych podczas wojny 1914-18 - jednym słowem, wyspiarski standard. 

Gostków - wiatrak
Masyw Krąglaka i fragment Gostkowa
Gostków - ruiny kościoła

Z Gostkowa kierujemy się na Nagórnik. Ten odcinek wiedzie żółtym szlakiem turystycznym (na mapce zaznaczyłem kolorem czerwonym). Nie ma asfaltu (!!!), a zjazd z Przełęczy Pojednania jest stromy i po opadach ekstremalnie śliski. Nie takie znowu lekkie BMW z szosowymi oponami nie jechało - ślizgało się. Błoto dostające się między oponę i błotnik skutecznie blokowało koło. Musiałem miejscami prowadzić, a raczej ześlizgiwać się z motocyklem u boku. Na szczęście nie zaliczyłem efektownej błotnej kąpieli, mimo to motocykl wyglądał jak po rajdzie enduro :-)



w drodze do Nagórnika;
w tle Masyw Trójgarbu

przełęcz - Pomnik Zgody
Przełęcz Pojednania i początek trudnego odcinka


  W Nagórniku docieramy do twardych dróg i kierując się na zachód przecinamy DK nr 5. Zjeżdżamy w Kotlinę Marciszowską. Przed nami widok na Rudawy Janowickie.


Rudawy Janowickie

Jadąc przez Marciszów wzdłuż Bobru, staramy się omijać krajową "piątkę" i poruszamy się równolegle do niej wąską, ale elegancką ścieżką.
W końcu docieramy do ustalonego celu wycieczki. Jest nim "denkmal" ustawiony pośród pól nad Kamienną Górą. Obelisk upamiętnia paradę wojsk koalicji antynapoleońskiej z 1813 roku - niezwykła historia, defiladę odbierał sam król pruski Fryderyk Wilhelm III  i car Rosji Aleksander I.


"denkmal"

Powrót bocznymi drogami do Szczawna i Wałbrzycha i dalej do mojej weekendowej siedziby na Wyspie by zaparkować umorusany motocykl. Mycie musi chyba poczekać do kolejnej soboty.
Wyjeżdżając z Kamiennej Góry było już szarawo, temperatura spadała, dlatego nie ma więcej zdjęć i opisu - szkoda, że dni już krótkie.
- jestem szosowym motocyklem
- nie lubię błota
to są bardzo proste krzywe ;-)


ogrzej się

Na większości znajomych blogów zmiana pogody nie przeszła bez echa. Miałem nic nie pisać na ten temat bo ... zdążyły mi zamarznąć drzwi w aucie, namachałem się dwie godziny łopatą, odcięli mi prąd, nie wyjechałem z gór bo drogi blokowały ślizgające się samochody i tak dalej i tak dalej.

W archiwum znalazłem jednak kilka zaśnieżonych zdjęć i teraz w ciepłym blasku monitora można na spokojnie powspominać przedzimowy weekend :-)





motocyklem po wyspie #5

Trasa na kilka godzin bez aparatu fotograficznego. Z aparatem można zaplanować sobie cały słoneczny październikowy dzień. Pętla Wałbrzych - Pilchowice (zapora) -Wałbrzych, co razem daje około 150 kilometrów, przebieg ilustruje mapka.
Nie mam niestety zdjęć, żałuję bardzo, ale trzeba będzie trasę powtórzyć bo widoki powodują ból szyi od ciągłego oglądania się to w lewo, to w prawo.
Zacząłem z W-cha śladem północnym i to ta część trasy jest niezwykła, prowadzi przez wioski z pominięciem głównych szos. Powrót z powodu zachodzącego słońca przyspieszony i poprowadzony standardowo z Jeleniej do Kamiennej (obie Góry ;-) ) i dalej przez Boguszów z powrotem do W-cha (na mapce ślad południowy).

Zapora na Bobrze jest chyba znana, sądząc po ilości ludzi jaka ją odwiedza. Dodam tylko, że właśnie w tym roku mija równe sto lat od ukończenia jej budowy. To trzeba zobaczyć ! Więcej o zaporze i jeziorze na stronach gminy Wleń .
Najciekawiej jest jednak w dolinach Gór Wałbrzyskich i Kaczawskich. Sporo zakrętów. Nawierzchnie dróg są raczej przyzwoite, miejscami całkiem nowe. Doliny są szersze, mniej zalesione, a szczyty niższe niż w Sowich co tylko dodatnio wpływa na walory krajobrazowe. Mija się stare wsie z dawną architekturą, jakieś ruiny kościołów lub właśnie wyremontowane ich wieże przeznaczone na punkty widokowe. Często droga prowadzi wzdłuż szpalerów drzew, a gęsto ścielące się jesienne złote liście szeleszczą pod oponami. No bajka po prostu, którą można zobaczyć na własne oczy :-)