okolice 2

Dzisiejszy rower po okolicy i kilka pocztówek, jeszcze bardziej chaotycznych niż zwykle, bo goniła mnie jesienna burza.






cztery strony Wyspy

północ





















południe





















wschód





















zachód

wielbłąd

Czy zawsze musi być o Wyspie ? Nie zawsze ! Dzisiaj wpis muzyczny.
Niedawno pisałem o kupowaniu płyt z półki na literę W. Wspomniałem o grupie Wishbone Ash i ich pierwszym albumie - nie był to, jak już wówczas napisałem, najlepszy debiut pierwszej połowy lat 70-tych. A co zatem zasługuje na laur pierwszeństwa ? Z pewnością pierwszy krążek zespołu Camel może pretendować na najwyższy stopień podium w dziedzinie "udany debiut".
A kto myśli inaczej ten trąba .. i już :)

















okolice 1

Nie, nie zapomniałem o B[l]ogu.
W ostatnim czasie wydarzyło się kilka złych rzeczy, ale dla porządku były też i te dobre. Częściej jestem teraz w stolicy Wyspy i choć ciężko tu znaleźć równowagę udało mi się na chwilę wymknąć w okolicę. Ciągle na dwóch kółkach, tym razem o napędzie nożnym, zwiedziłem stare kąty pod miastem. Na dzisiejszych pocztówkach zaledwie mały fragment mojej prywatnej doliny pałaców. Wyspa podobnych miejsc oferuje znacznie, znacznie więcej i pod tym względem jest dość wyjątkowa w całym archipelagu.







BlogDay

Nie bardzo wiem w jakim celu został stworzony Dzień Blogerów, ale skoro już jest i to akurat dzisiaj, życzę
wszystkim prowadzącym blogi oraz ich czytelnikom - samych radości :))


gość z Wyspy

białe plamy

Nareszcie. Udało mi się znów rozejrzeć po okolicy. Czasami myślę, że nie ma już nieznanych mi miejsc. Mapa Wyspy zdaje się mówić: tu byłeś, tu byłeś, tu byłeś ... . Ale to nie jest prawda. Właściwie, to białe plamy ciągle rozlewają się na kartach mapy. Zawsze znajdzie się jakaś boczna ścieżka, kolejna osada czy inny szczyt, który okazał się do tej pory niezbadany :)
To wspaniałe uczucie - za każdym razem być gdzieś pierwszy raz w życiu, a najlepsze, że w tym celu nie muszę wyjeżdżać do Egiptu ani gapić się na kanał Discovery z satelity. Wszystko jest tuż pod nosem, wystarczy sięgnąć.



inna skala

wyspa na skale naszych marzeń
i myśli

mała wyspa wie
śni się jej wielkość
siostry zza oceanów
czasem żywi się jej mitem
wzdycha



retrospektywa z północnych stron

Trzy dni na północy Wyspy minus dojazdy, odjazdy, przyjazdy, to będzie właściwie jakieś półtora dnia. A i tak było warto wymknąć się poza, daleko poza stolicę i jej betonowe sufity z dala od bandyckich urzędników i braku biletów w kioskach.



Weekend w stolicy

jest przerażająco nudny. Miasto powinno wymierać na letnie upalne weekendy. Nie jest normalne aby przebywać tu, mając do dyspozycji jakiś wolny czas. Ledwo kilkadziesiąt kilometrów i już są góry, a na północ zbiorniki z wodą, to tam, dopiero, można poczuć własne istnienie, odnaleźć sens bycia tu i teraz.
Miasto wyjaławia, wysysa każdą idee. W zamian pakuje śmieci, jakieś trociny w głowe.

Gdzie nie spojrzę - sama mizeria. Przegrzane autobusy i ich zepsute kasowniki. Nużące mecze baseballowe. Kwiat młodzieży w samobójczych skokach z rowerem. Ambasadorzy Japonii parzą gorącą herbatę w gorącym Imparcie w gorące niedzielne popołudnie ... noszszszsz kurwa !
Przekupy ze Świebodzkiego pachną cebulą i tanimi papierosami.
Ach! Nawet poranna burza ... taaa; czcza gadanina. Wszystko w próżnię.

Lecz, już jutro - jutro północne rubieże wyspy. Mam nadzieję, że wynagrodzą mi ten wyczerpujący czas lipcowy w mieście.

gog

to opis świata i jego struktury. są tu widoczne zależności między siłami natury, wielkie trzęsienia ziemii i powodzie. bez naukowych pomocy VDGG odkrywa złożoność wszeświata podczas muzycznej kilkuminotowej sesji. odnajduję w tym utworze jakiś niepojęty ogrom, totalną całość  - czy to nadmiar ? czy to wszystko to za dużo? nie, wszystko to jest właśnie tyle ile trzeba - od atomów do gwiazd.

dziury na wyspie

Charakter wyspy określają góry. Nie są one ogromne, choć tak ich część była nazywana. Góry powstały naturalnie, wypiętrzyły się na długo zanim powstał ten blog :)
Natura człowieka jest jednak pokrętna i zamiast wspomagać przyrodę w usypywaniu nowych gór, których nigdy za wiele, drąży olbrzymie dziury w wyspie. Niby czegoś szuka, mija 100 ... 200 lat i dziura gotowa. Potem zalewamy ją wodą, mieszamy, wstawiamy do piekarnika .... i mamy gotowy kamieniołom na pocztówkę z niedzieli.